DSC_0330

Ze wszystkich odwiedzonych przeze mnie stolic krajów bałtyckich Ryga zdecydowanie wyróżnia się rozmiarem, ilością atrakcji i co warto podkreślić – rozmachem architektonicznym. Nie bez powodu nazywana jest w końcu stolicą inspiracji. Starówka, wpisana na listę UNESCO, położona jest na brzegu, swojsko brzmiącej w nazwie rzeki – Dźwiny, która łączy się w tym miejscu z „naszym” Bałtykiem. Zarówno stara jak i nowa część miasta z modnymi dzielnicami i pięknymi skwerami mają magnetyczny urok. I ja nie oparłam się temu przyciąganiu :).

DSC_0380

Nawet przy krótkim pobycie da się zauważyć, że Ryga jest miastem bardzo zielonym. Moim zdaniem, to właśnie ogromna liczba ukwieconych bulwarów oraz wyszukane gatunki drzew i krzewów stanowią o niewątpliwej urodzie tego nadbałtyckiego portu. Latem w powietrzu czuć aromat morza (ale nie ryb), a miasto wręcz kipi życiem. Nie ma wtedy lepszej alternatywy dla odpoczynku w kawiarnianych ogródkach i pachnących parkach. Wieczorem też nie brakuje atrakcji. Dla wielbicieli mocniejszych trunków jest to idealna pora na skosztowanie słynnego wyciągu z ziół zwanego ryskim balsamem.

DSC_0379

Co zobaczyć w łotewskiej stolicy? Na to pytanie nie ma jednoznacznej odpowiedzi. Typowe must see moim zdaniem tu nie istnieją. Jest jednak w czym wybierać. Ryga należy do Europejskiego Szlaku Gotyku Ceglanego. Trasa ta obejmuje 34 miasta w siedmiu krajach położonych wokół Morza Bałtyckiego. W związku z tym, zabytków godnych uwagi nie brakuje, a ryska Starówka jest ponoć jedną z najpiękniejszych w krajach nadbałtyckich. Kwestia gustu rzecz jasna. Mi się podobała. Tak jak w każdym mieście, również i tu są miejsca do których zajrzeć się powinno, ale mając do dyspozycji ograniczony do minimum czas, podróż warto skrupulatnie zaplanować.

Wjeżdżając do centrum byliśmy już spóźnieni lekko ponad godzinę. Gigantyczne opady deszczu po opuszczeniu Tallina skutecznie zatamowały drogę wyjazdową na Łotwę. Aby zatem nie tracić więcej cennego czasu zostawiliśmy bagaż w dworcowej przechowalni i z marszu ruszyliśmy na podbój miasta. Było już po południu, zatem nasze żołądki skutecznie dopominały się o niedostarczoną jeszcze rację żywnościową. Tym sposobem zaczęliśmy zwiedzanie od dość charakterystycznych, łukowatych hangarów zeppelinów, które przejęły funkcję hal targowych z mydłem i powidłem w dosłownym tego słowa znaczeniu. Pytanie co można w nich kupić lepiej zastąpić innym – czego tam kupić się nie da? Zdecydowanie łatwiej odpowiedzieć na to drugie 😉 Słyszeliście może powiedzenie, że głód to zły doradca podczas robienia sprawunków. Potwierdzam. W 15 minut wydaliśmy 30% z kwoty przeznaczonej na cały pobyt, a w dodatku spróbowaliśmy tyle różności, że do tej pory się dziwię jakim sposobem mój pełny brzuch zdołał utrzymać balans między kończynami. 

DSC_0313

Zwiedzanie „właściwe” rozpoczęliśmy od Placu Ratuszowego, na środku którego znajduje się pomnik patrona Rygi – Rolanda. Ów jegomość do dziś symbolizuje potęgę średniowiecznej Rygi i bezpieczeństwo szlaku handlowego. Za pomnikiem mieści się jeden z najbardziej znanych stołecznych budynków  – Dom Bractwa Czarnogłowych, a tuż obok nawiązująca do niego fasadą kamienica Schwaba. Tam też skierowaliśmy nasze kroki po obfotografowaniu Rolanda.

DSC_0350

Po przeciwnej stronie placu wznosi się bardzo okazały Ratusz oraz dość nowoczesny jak na to miejsce, podłużny, czarny budynek mieszczący Muzeum Okupacji, przed którym z kolei prężą swe piersi Czerwoni Strzelcy Łotewscy. Panowie przypominają nieco wyglądem płaskorzeźby z warszawskiego placu Konstytucji. Obserwując ich srogie miny poczułam się niemal jak w domu :).

DSC_0361

DSC_0356

Jednym z najciekawszych moim zdaniem zabytków łotewskiej stolicy jest kościół Św. Piotra, którego początki datuje się na rok 1209. Zbudowany w stylu romańskim, został później „wyremontowany” na modłę gotycką. Dla architektonicznych zajawkowiczów może to być ważna informacja, dla mnie jednak istotne było coś zupełnie innego. Z tarasu widokowego na kościelnej 72-metrowej wieży roztacza się wprost fenomenalny widok na miasto. Dla niego mogłabym tam wrócić.

DSC_0344

DSC_0335

W pobliżu kościoła postawiono rzeźbę przedstawiającą legendarnych muzykantów z Bremy – osła, psa, kota i koguta. Już z daleka widać wypolerowane na wysoki połysk pyszczki. Według tradycji pogłaskanie któregoś ze zwierząt przynosi szczęście, a sądząc po tym jak lśniące były fragmenty pomnika, do Rygi muszą ściągać sami pechowcy ;). No i przy okazji można zaobserwować jaka jest średnia wzrostu osób odwiedzających miasto :).

DSC_0439

Kolejny interesujący obiekt sakralny, do którego się udaliśmy to Kościół Św. Jana, należący do najstarszych budynków łotewskiej stolicy. Nieco dalej, bo na ulicy Rzeźniczej trafiliśmy na nie mniej charakterystyczny Konwent Eckego – żółty budynek z wysokim kominem. Kawałek dalej położony jest dawny Kościół Św. Jerzego, uznawany za najstarszy murowany budynek w Rydze, ale z bliżej nieokreślonego powodu nie przypadł nam on do gustu. Nie mogliśmy sobie za to odmówić zajrzenia do gotyckiego Kościoła Św. Jakuba. Według legendy święty bije w dzwoń zawsze, gdy w pobliżu przechodzi niewierna żona ;).

W tym miejscu skończyliśmy myszkowanie po Starówce, mając w planach wrócić tu kolejnego poranka na wycieczkę z serii Free Walking Tour.

DSC_0473

Na tym jednak nasz dzień się nie skończył. Oprócz niewątpliwych walorów miasta zabytkowego – Ryga ma również inne oblicze, bardziej nowoczesne.

DSC_0366

Nie każdy wie, że to właśnie tutaj znajduje się najwyższa w Europie wieża telewizyjna, mierząca ponad 368 metrów oraz piękny wiszący nad Dźwiną most, który zaliczany jest do największych tego typu budowli na Starym Kontynencie.

DSC_0327

Kierując się na lewo z dworca, przeszliśmy przez uliczne targowisko i po kilkunastominutowym spacerze stanęliśmy u stóp Gmachu Łotewskiej Akademii Nauk przy ulicy Elias iela 1. Budynek jest łudząco podobny do naszego Pałacu Kultury i Nauki w Warszawie, choć znacznie mniejszy, jakby zaniedbany i przy burzowej pogodzie nieco upiorny. Turystom udostępniono w nim jeden z tarasów widokowych na 17 piętrze, z którego roztacza się widok na Rygę. Nas skutecznie zniechęciła cena wjazdu (7 euro) i pani portierka, jakby żywcem wyjęta z komedii Barei.

DSC_0413DSC_0422

Tym sowieckim akcentem zakończyliśmy dzień zwiedzania i rozpoczęliśmy noc imprezowania. Kto w Rydze był ten wie, co to znaczy 🙂 Ucinając wszelkie domysły i spekulacje na ten temat, na nocleg szczęśliwie dotarliśmy, ale wstać rano łatwo nie było 🙂

Kolejny dzień rozpoczął się od wspomnianej już wcześniej wycieczki z serii „free”. Po drodze na Starówkę minęliśmy jeszcze miejsce nazywane Cytadelą, w przeszłości stanowiące niezależną od innych umocnień rozległą twierdzę. Obecnie Cytadela przyciąga głównie soczystą zielenią rosnących tu drzew i kwiatowych krzewów. Znaleźliśmy w niej najstarszy w Rydze Ogród Viestursa oraz nieco młodszy Park Kronwaldsa, w przeszłości nazywany Ogrodem Strzeleckim.

DSC_0459

Kiedy o 11:00 dotarliśmy na miejsce spotkania nasz przewodnik już na nas czekał. Po krótkim rysie obyczajowo-kulturalnym ruszyliśmy tropem historii po ryskiej starówce.

DSC_0474

DSC_0442

DSC_0393

Zwiedzając Stare Miasto po raz drugi nie mogliśmy już pominąć Placu Katedralnego z mieszczącą się na nim olbrzymią Katedrą Najświętszej Marii Panny, a także położonej niedaleko Giełdy Ryskiej, która nieco nawiązuje stylem do piętnastowiecznych włoskich pałaców renesansowych. Usłyszeliśmy także bardzo zabawną historię Kociej Kamienicy z dwiema wieżyczkami ozdobionymi figurkami tych zwierząt ustawionych w pozycjach, które nie dają zbyt dużo wątpliwości co do intencji sierściuchów :).

DSC_0479

Dotarliśmy także do Placu Zamkowego ze zlokalizowanym tam Zamkiem Ryskim z XIV wieku, który obecnie pełni funkcję siedziby Prezydenta kraju. Opuszczając to miejsce ulicą Małą Zamkową dotarliśmy do sąsiadujących ze sobą średniowiecznych kamieniczek określanych mianem „trzech braci”. Nazywa się je tak ze względu na podobieństwo do „trzech sióstr” z niedalekiego Tallina. Obecnie we wnętrzu „braci” mieści się Muzeum Architektury Łotwy. Tylko dla koneserów :).

DSC_0484

DSC_0482

Kolejnym godnym zobaczenia miejscem, do którego trafiliśmy dzięki przewodnikowi był Plac Liwski i zlokalizowane na nim dwie zabytkowe kamienice – Mała Gildia z charakterystyczną, dekoracyjną wieżą oraz Wielka Gildia, będąca przez stulecia siedzibą kupieckiej Gildii Dziewicy Marii. Obecnie mieści się tu Narodowa Orkiestra Symfoniczna, ale chyba nie trafiliśmy na żaden koncert, bo wokół była cisza jak makiem zasiał :).

W tym oto punkcie nasza wycieczka dobiegła końca. Czas płynął nieubłaganie, a do odlotu pozostały raptem 3 godziny. Grzecznie pożegnawszy się pożegnawszy poszliśmy w kierunku dworca, skąd chwilę później zabrał nas autobus zmierzający w stronę lotniska.

W Rydze przeszłość jest wciąż żywa, a teraźniejszość w dalszym ciągu dość skomplikowana. Można to wyczuć w miejskiej architekturze oraz między innymi na Bulwarze Wolności, w miejscu gdzie dawniej stał pomnik Lenina, a obecnie można podziwiać instalację artystyczną „Monument Wars„. Składa się ona z czterech naprzemiennych rzeźb, w tym Dziewicy Maryi i (ku uciesze wielu zwiedzających) czarnoskórej Barbie w szwedzkim stroju ludowym, a wszystko po to, aby ukazać krzyżujące się wpływy dawnej władzy.

Ryga to nie dystyngowany Paryż, ani kosmopolityczny Londyn, ale z pewnością warto spędzić tu weekend i zastanowić się co by było gdyby…

A na koniec pamiętajcie o jednym. Łotysze, tak samo jak Polacy, to nie gęsi 🙂 Mimo powszechnej znajomości rosyjskiego, pielęgnują swój język do takiego stopnia, o jaki byście ich nawet nie podejrzewali 😉

DSC_0461

No Comments
  • paweł

    Nie byłaś w dzielnicy secesji? Boże, to jakby w ogóle w Rydze nie być… 🙁

    Sierpień 21, 2014
  • Ryga jest piękna – z przewodnikiem to Wam się chyba udało… mój się spóźnił o 45 min 😉

    Październik 27, 2014

Leave a Comment

Your email address will not be published.