WIDOK Z FRYDERYKA

To była długa i męcząca podróż. Zdecydowanie zbyt męcząca jak na tak niewielką odległość. Kiedy późnym wieczorem dotarłam wreszcie do celu, miasteczko wydało mi się nieco opustoszałe. Jednak to tylko pozory. Duszniki-Zdrój okazały się jednym z ciekawszych miejsc w Polsce, które odwiedziłam. Oprócz świetnej bazy wypadowej do zwiedzania Kotliny Kłodzkiej, stanowią kapitalne miejsce na regenerację sił nadwątlonych codziennością i ciekawą alternatywę dla aktywnego wypoczynku w górach.

Założę się, że wiecie jak to jest, kiedy pod koniec dnia spędzonego w trasie, marzycie już tylko o gorącym prysznicu i padnięciu w objęcia Morfeusza. Miałam dokładnie te same odczucia, kiedy przekraczałam progi Hotelu Fryderyk. Przy wejściu powitał mnie plakat z moją podobizną i ogłoszeniem o zbliżającym się pokazie zdjęć z Azorów. Irracjonalne uczucie, ale miło połechtało moje ego. Nim zdążyłam się przedstawić przemiły recepcjonista obwieścił, że czeka już na mnie przygotowana sauna. 15 minut później rozgrzewałam zmarznięte kościska na drewnianej ławeczce i wdychałam sosnowe opary olejku eterycznego.
To mi dało do myślenia. Czyżbym w końcu zaczęła doceniać takie małe luksusy bardziej niż noce spędzane pod namiotem? 🙂 Przed snem pomyślałam, że chyba mogłabym się do tego przyzwyczaić ;).

Na spoczynek udałam się głodna więc rano z wilczym apetytem pochłonęłam śniadanie. A jadłam podwójnie, bo i ustami i oczami. Dawno już nie widziałam w żadnym hotelu tak suto i pysznie zastawionego stołu. Choć nie znałam jeszcze planu dnia na wszelki wypadek najadłam się jak do pracy w kamieniołomach. I wiele się nie pomyliłam.
Okazało się, że mam jeździć na nartach! W zasadzie jeździć to za dużo powiedziane. Przez całą PIERWSZĄ w moim życiu lekcję jazdy walczyłam po prostu o utrzymanie pionowej postawy (z różnym z resztą skutkiem), ale wrażenia pozostały niezapomniane.
Zieleniec to niewielka miejscowość w pobliżu Dusznik-Zdroju. Nie dość, że samo miejsce jest bardzo urokliwe, to w dodatku posiada unikalny mikroklimat sprzyjający produkcji czerwonych krwinek – dla początkującej wegetarianki wręcz wymarzony.

Zieleniec

W wypożyczalni sprzętu narciarskiego wybrałam odpowiedni ekwipunek i nim się obejrzałam postawiłam pierwsze kroki na stoku. W komentarzu powiem tylko tyle, że białe szaleństwo i ja to nie miłość od pierwszego wejrzenia, ale nauczona doświadczeniem postanowiłam się nie zrażać. Instruktor z Zieleniec Ski Arena robił co mógł, ale najwyraźniej nie nadaję się na narciarza. Wszelkie moje nadzieje uleciały jak dym, kiedy wywinęłam orła podczas jazdy orczykiem. Prawdę powiedziawszy nie sądziłam nawet, że tak można.

Idealnym zwieńczeniem tego pełnego nowych wrażeń dnia był późny obiad po czeskiej stronie granicy w Masarykowej Chacie. Złe warunki pogodowe przywiały do schroniska całkiem sporo ludzi nadając mu tym samym niepowtarzalną atmosferę. Pamiętam jak wieki temu zajadałam się prawdziwymi czeskimi knedliczkami i ten smak pozostał do dziś. Tym razem jednak do lokalnego napoju coca-colopodobnego zamówiłam danie w wersji owocowej.

IMG_9562

Obiad i deser w jednym – czyli to co lubię najbardziej, a w dodatku w bardzo przyzwoitej cenie to niewątpliwe atrybuty tego miejsca. Splendoru dodają mu beczki wyśmienitego czeskiego piwa. Tylko jak po takim posiłku wrócić do Zieleńca na nartach? Wybór padł na kolejkę gądolową, która takich niewprawionych (lub wstawionych?) narciarzy jak ja bezpiecznie „odwozi” na polanę.
W hotelu ponownie czekała na mnie sauna i strefa SPA (tym razem na wyłączność!), a potem pachnąca i czysta pościel w barokowo urządzonym pokoju.

IMG_9543
Kolejny dzień z pewnością nie należał do łatwych. Druga lekcja jazdy na nartach, tym razem dzięki uprzejmości Sport-Tur, w połączeniu z bólem mięśni z dnia poprzedniego okazała się dla mnie mieszanką wybuchową. Nietrudno się chyba domyślić, że moje nastawienie do białego szaleństwa w dalszym było stonowane, ale uzbrojona w nowo zdobytą wiedzę z tego zakresu postanowiłam podnieść poziom tego szaleństwa i z oślej łączki przenieść się na „górę” o dumnie brzmiącej nazwie Bartuś. I prawie udało mi się z niej zjechać. Bo przecież zjazd to zjazd, nieważne czy na pupie czy na nartach. Liczy się sam fakt przemieszczenia w lini prostej z poziomu wyższego na niższy. Ot, co!
Tego dnia czułam się tak jakbym spaliła milion kalorii. Wątła i blada dotarłam do hotelu w sam raz na wyśmienitą kolację, która pozwoliła odnowić cały zapas. Razy dwa zapewne! 🙂 Tej nocy przyśnił mi się pomidorowy krem z kozim serem i pieczone jabłko w karmelu otoczone lodami…
Ponieważ pogoda bardziej zachęcała do spacerów niż do jazdy na nartach, kolejny dzień spędziłam na przechadzkach po okolicy. Choć niewielkie rozmiarem, Duszniki-Zdrój mają do zaoferowania znacznie więcej niż tylko sanatoria i hotele z bogatym zapleczem SPA. Spacer po mieście to niesamowicie ciekawa lekcja historii i muzyki. Zanim jednak wyruszyłam na ten niespieszny rekonesans, zrobiłam własną kartkę papieru w lokalnym Muzeum Papiernictwa. Okazuje się, że to nic trudnego. Jeśli nie wierzycie mi na słowo to każdego zachęcam do wizji lokalnej tego miejsca. Można się w nim dowiedzieć nieco o historii powstania i ewolucji papieru od czasów starożytnych, aż do dzisiejszych, a przy okazji wziąć udział w arcyciekawych warsztatach wytwarzania papieru czerpanego.

(null) (4)

(null)

(null) (1)

(null) (2)

Kierując się z Muzeum Papiernictwa w stronę Dworku Chopina zawitałam do pijalni wód mineralnych, aby kilkoma łykami tutejszej mineralnej uleczyć dolegliwości dnia poprzedniego. Najwyraźniej wypilam za mało, aby pokonać ból, ale wrażeń smakowych miałam pod dostatkiem. Kto nie wierzy niech spróbuje szlaneczki takiego trunku.
Będąc w Dusznikach-Zdroju nawet przejazdem warto zajrzeć do kościoła pw. św. Piotra i Pawła. Choć sama budowla jest piękna w swojej prostocie, to z pewnością może się jeszcze poszczycić nietuzinkową amboną w kształcie wieloryba. Nigdzie indziej takowej nie znajdziecie.

Centrum miasteczka łączy z uzdrowiskiem Aleja Fryderyka Chopina, a sam park położony jest w cudownej dolinie Bystrzycy Dusznickiej. Miasto, nawet zimową porą, zachęca do przechadzek, zwłaszcza że wokół mnóstwo zabytkowego drzewostanu i pełno uroczych ławeczek rozsianych wzdłuż każdej niemal alejki.
Wielbicieli pieszych wędrówek z pewnością zainteresuje fakt, że naprawdę urzekająca panorama miasta znajduje się w zasięgu niedługiego spaceru od centrum. Na szczycie niewielkiego wzniesienia znajduje się pamiętające czasy PRL-u schronisko pod Muflonem.
Kiedy zmęczenie wspinaczką bierze górę, to właśnie w tym miejscu można ugasić pragnienie najlepszym czeskim piwem po tej stronie granicy. To był długi dzień i zupełnie pozbawiony patriotyzmu kulinarnego, bo nawet kolacja była typowo czeska – zapiekany ser z frytkami :).

Warto pamiętać, że Duszniki-Zdrój to również cel podróży osób ceniących wysoką kulturę – nie tylko tą pod postacią koncertów i recitali na najwyższym poziomie, ale również tą którą obdarza się tutaj wszystkich przybyłych.

IMG_9725

Jeszcze tego samego wieczora zaprezentowałam slajdy z mojej ostatniej podróży po Azorach i jak zwykle najprzyjemniejszą częścią pokazu były pytania gości. Niczym nieskrępowanie peplanie o podróżach to moja pasja, która może dorównać chyba tylko samym podróżom :).
Dzięki uprzejmości właścicieli Hotelu Fryderyk spędziłam w Dusznikach-Zdroju kilka naprawdę magicznych i niezapomnianych chwil. Choć z zasady bardzo rzadko recenzuję na blogu hotele, ten bez wątpienia zasługuje na kilka ciepłych słów.
Fryderyk należy do wąskiego grona hoteli butikowych, niezrzeszonych w żadnych sieciówkach, a przez to oryginalnych i o niepowtarzalnej atmosferze. Sam pokój, choć niewielkich rozmiarów, miał w zasadzie wszystko czego mogłam oczekiwać – wygodne łóżko z pachnącą pościelą, czystą łazienkę i podstawowe kosmetyki, a wszystko to w kapitalnej aranżacji szlacheckiego dworku. Za to właśnie uwielbiam hotele butikowe. Każdy pokój to niemal dzieło sztuki.

IMG_9682
Na dodatek do Warszawy wracałam blablacarem i rodowitym mieszkańcem Kotliny Kłodzkiej, który przez te kilka godzin jazdy wręcz zaraził mnie miłością do tego miejsca. Nie mam wątpliwości co do tego, że tu wrócę. Wciąż nie mogę się nadziwić dlaczego nie trafiłam w ten rejon wcześniej i ubolewam nad swoją dotychczasową niewiedzą o całej Ziemii Kłodzkiej.

W PIGUŁCE

Co warto zrobić w Dusznikach-Zdroju?
1. wyjść na spacer po uzdrowisku
2. odwiedzić Dworek Chopina i kościół pw. św. Piotra i Pawła
3. wykonać własną kartkę papieru w Muzeum Papiernictwa
4. zawędrować do schroniska „Pod Muflonem”
5. spróbować szklanki orzeźwiającej wody mineralnej w Pijalni Wód Mineralnych
6. skorzystać z wielu tras przeznaczonych do Nordic Walking
7. pojeździć konno na trasie Sudeckiego Szlaku Konnego
8. wybrać się na rower
9. spędzić noc w nietuzinkowym Hotelu Fryderyk

Atrakcje i ciekawe miejsca w pobliżu Duszników-Zdroju
1. Zieleniec – najwyżej położona wieś w Polsce i popularna w zimie stacja narciarska
2. świat Tundry, czyli torfowiska pod Zieleńcem
3. mrożąca krew w żyłach wizyta w Kaplicy Czaszek w Kudowie Zdrój
4. Kłodzko i jego wizytówka, czyli Twierdza nigdy nie zdobyta

9 Comments
  • Kotlina Kłodzka jest zaprawdę zagłębiem ciekawych miejsc: i tych wysoko w górze, i takich podziemnych, a i naziemnych nie brakuje 🙂

    Marzec 7, 2016
  • Przypomniałaś mi własne snowboardowe początki. Największy problem miałam właśnie z opanowaniem wjazdu orczykiem i dopiero pod koniec pobytu nauczyłam się korzystać z tego dobrodziejstwa.
    Pięknie białe zdjęcia. Tej zimy nie dane mi było podziwiać takich krajobrazów 🙁
    Z chęcią bym wróciła w tamte strony. Kotlina Kłodzka, jak i cały Dolny Śląsk, jest po prostu przepiękna. Trudno się nie zakochać w tym rejonie Polski. A jak dodać do tego czeskie przysmaki… 😉

    Marzec 9, 2016
  • :)

    Miło się czyta o miejscach, w których się żyje.
    Upadki z orczyka to była moja specjalność 🙂 teraz narty bardzo umilają i pozwalają mi przetrwać zimę. Zieleniec to ulica 🙂 nawet nie dzielnica miasta.

    Kwiecień 1, 2016
  • pierchur

    Zieleniec to była wioska obecnie jest dzielnicą Dusznik-Zdroju pozdrawiam 🙂 to tak w ramach sprostowania 😉 aha i nie można zapomnieć o Czarnym Stawie oraz bajecznej Ścieżce Zdrowia no i wiadomo O CENTRUM BIATHLONU W DUSZNIKACH-ZDROJU: JAMOROZOWA POLANA POZDRAWIAM 🙂

    Kwiecień 1, 2016
  • Warto odwiedzić Łowisko „Herbergerówka” i zostać na nocleg „U Baltazara”(www.ubaltazara.pl)

    Kwiecień 1, 2016
  • Super miejsce! Magiczne, widać to po zdjęciach 🙂 I nie martw się, ja i narty też się nie lubimy ;p

    Kwiecień 5, 2016
  • Akurat tak się składa, że byłem tam w 2015 z rodziną na feriach 😉 Zdecydowanie zgadzam się z opinią, że ten hotel jest wspaniały, a obsługa bardzo kompetentna i miła. Ja zdecydowanie tam wrócę 🙂

    Kwiecień 6, 2016
  • Knedliki z owocami! Uwielbiaaaam!

    Kwiecień 8, 2016
  • Pingback: TRAVELERKA

Leave a Comment

Your email address will not be published.