Camping in Torres del Paine national park.  Patagonia, Chile

Nie cierpię się pakować w ostatniej chwili. Nie ma nic bardziej deprymującego niż zaginione śledzie do namiotu albo wyczerpana bateria w czołówce na chwilę przed startem w nieznane. Nie cierpię takich niespodzianek w przededniu wyjazdu i dlatego na każdą dłuższą podróż pakuję się przynajmniej kilka dni wcześniej. Czasem nawet wcześniej. jeśli ekscytacja podróżą przewyższa zdrowy rozsądek.

Przez lata wypracowałam sobie listę ekwipunku, którą aktualizuję w zależności od kierunku i długości podróży. Poniżej prezentuję niezbędnik, który warto mieć ze sobą w Patagonii – przydatny zwłaszcza podczas organizacji trekkingu po Torres del Paine.

Hiking to Britanico

Ekwipunek

  1. plecak – kwestia bardzo indywidualna. Na pewno powinien być wygodny i na tyle duży, aby pomieścić wszystkie niezbędne elementy ekwipunku. Warto zwrócić uwagę czy plecak posiada wodoodporny pokrowiec.
  2. namiot – lekki – bo trzeba go nosić na plecach, wytrzymały – bo patagoński wiatr nikogo nie oszczędza i wodoodporny – bo deszcz jest częstym gościem w tym zakątku świata
  3. śpiwór – najlepiej z dużym zakresem temperatur wskazujących na komfort spania. Nawet latem w Patagonii temperatura może spaść grubo poniżej zera. Trzeba być na to przygotowanym.
  4. karimata/materac/mata samopompująca – nieważne co, ważne żeby dobrze izolowało od zimnego podłoża, było małe i lekkie. Do tej pory stosowałam jednoosobowe dmuchane materace (lekkie i małe po zwinięciu), ale kiedy pewnej nocy obudziłam się zziębnięta i odkryłam, że z mojego „łóżka” właśnie uszło powietrze (ot, mała dziurka u wezgłowia) postanowiłam poszukać lepszej alternatywy. Właśnie przymierzam się do przetestowania maty samopompującej.
  5. ręcznik szybkoschnący – jak wybrać ręcznik dowiedz się tu
  6. kijki trekkingowe – przydatne zwłaszcza podczas trekkingu w Torres del Paine. Odciążają kolana, pomagają się wspinać i niejednokrotnie ratują przed upadkiem. Nieocenione podczas stromych zejść.
  7. zestaw do gotowania – sztućce, metalowy kubek, garnek do gotowania, maleńka gąbeczka do mycia naczyń, biodegradowalny płyn do mycia naczyń, palnik, kartusz z gazem/kuchenka benzynowa
  8. scyzoryk szwajcarski – najlepiej taki, który ma 1000 funkcji 🙂
  9. worki na śmieci – oprócz oczywistego zastosowania (np. w Torres del Paine wszystkie śmieci zabieramy ze sobą i wynosimy poza teren parku lub zostawiamy w specjalnie do tego przeznaczonych kontenerach na terenie tylko niektórych kempingów), mogą służyć jako wodoodporny pokrowiec, izolacja, czapka, ochrona przed piaskiem i kurzem itd.
  10. taśma izolacyjna – można nią uszczelnić plecak, skleić rozdarte ubranie, zreperować sprzęt lub zabezpieczyć buteleczkę z płynnym kosmetykiem
  11. zapałki/zapalniczka – na wszelki wypadek
  12. plastikowe torebki różnej wielkości – najlepiej zapinane na strunę. Można w nie zapakować sypkie produkty spożywcze, kanapkę, lekarstwa itd.

Odzież i obuwie

Bez względu na to ile odzieży ze sobą zabierzesz, warto ją podzielić na dwie grupy – na chodzenia i do namiotu. Bezwzględnie należy zadbać o to, aby w plecaku znajdował się komplet suchych ubrań (najlepiej zapakowany w plastikowy worek). W normalnych okolicznościach powinien służyć jako piżama, a w skrajnej sytuacji  można się w niego przebrać po ulewnym deszczu. Uwierz, że nie ma nic gorszego niż zimna noc w namiocie spędzona w wilgotnych ubraniach. 

  1. kurtka wodoodporna – najlepiej wykonana z gore-texu. Są drogie, ale to inwestycja na lata. Jestem wielką zwolenniczką tego typu kurtek. Jeździłam w niej na rowerze, spacerowałam po mieście w wietrzne dni i wspinałam się na przełęcz Johna Gardnera w Torres del Paine. W deszczu i w śniegu. Przy dużym wietrze. Z pewnością nie jest to rozwiązanie idealne na wszystko, ale na pewno jakiś rodzaj kompromisu pomiędzy pozostaniem suchym w czasie deszczu, a wzmożonym poceniem.
  2. długie spodnie trekkingowe – najlepiej z odpinanymi nogawkami, które podczas ładnej pogody mogą służyć również jako krótkie spodenki. Zwykle wsiadam w nich do samolotu lub spaceruję po mieście. W górach stanowią alternatywę dla spodni wodoodpornych.
  3. długie spodnie wodoodporne – podobnie jak kurtka, najlepiej wykonane z gore-texu. Kiedy z nieba spada ściana deszczu, nie ma innej i lepszej opcji ochrony przed wodą. Ich wadą jest z pewnością bardzo wysoka cena.
  4. termoaktywne legginsy – świetne jako pierwsza warstwa pod spodniami z gore-texu
  5. koszulki termoaktywne z krótkim rękawem (2-3 szt) i z długim rękawem (2 szt) – w zależności od pogody. Ich podstawową zaletą jest odprowadzanie wilgoci z naszego ciała i krótki czas schnięcia. W warunkach patagońskich zwłaszcza ta druga właściwość jest na wagę złota.
  6. bluza polarowa – w chłodne dni stanowi idealną drugą warstwę pod kurtkę
  7. softshell/windstopper – alternatywa dla bluzy polarowej. W cieplejsze i bezdeszczowe dni, jako warstwa zewnętrzna, chroni przed wiatrem.
  8. bielizna termoaktywna (3 komplety) – w jednym chodzimy, drugi schnie, a trzeci jest w zapasie gdyby drugi nie wysechł, a pierwszy był brudny.
  9. skarpetki trekkingowe (3 pary) – najlepsze są z włóknem coolmax. Oddychają i nie ocierają skóry podczas chodzenia.
  10. ciepła czapka – ja preferuję czapki z polaru lub czapki z owczej wełny (do kupienia na miejscu na lokalnych straganach). W czasie ulewy na głowę można założyć kaptur kurtki z gore-texu.
  11. rękawiczki – najlepiej wodoodporne. Kiedy pada deszcz lub śnieg, zwykłe rękawiczki bardzo szybko przemakają. Jeśli do tego dochodzi wiatr i temperatura poniżej zera to odmrożenia gwarantowane.
  12. piżama – z reguły zabieram ze sobą bawełniane getry i koszulkę z długim rękawem.
  13. chusta pod szyję – fajnym rozwiązaniem są tzw. „kominy” wykonane z jednej strony z polaru, a z drugiej z jakiegoś syntetyku. Taką chustkę można również wykorzystać jak nakrycie głowy.
  14. buty trekkingowe (za kostkę) – pobyt w Patagonii uświadomił mi jedno. Nie ma butów w 100% odpornych na tamtejszą pogodę. North Face, Salomon, Aku, membrany gore-tex, texapore – wszystko przegra z deszczem i wilgocią. Pytanie tylko kiedy?
  15. sandały (nie skórzane) – idealne, żeby pójść pod prysznic na kempingu czy dać stopom odpocząć od ciężkich trekkingów

Preferuję ubiór „na cebulkę”. Gdy jest zimno zakładam kilka warstw na raz, a gdy ciepło – po kolei je zdejmuję. Na pewno jest to lepsze rozwiązanie niż super gruby i ciężki sweter, który ma tylko jedno zastosowanie.

Kosmetyki

Myślę, że w tym przypadku sprawa jest dużo prostsza jeśli chodzi o Panów. Panie mają znacznie większą tendencję do zabierania kosmetyków, bez których w rzeczywistości mogą się przez kilka dni obejść. Ja po rozum o głowy poszłam kilka lat temu, po pierwszym dłuższym trekkingu w górach. W momencie, gdy czułam jak ramiączka plecaka wrzynają się w moją skórę przy każdym najdrobniejszym kroku, potrzeba codziennego wklepywania balsamu w skórę zeszła na dalszy plan :). Kiedy cały swój dobytek nosi się na plecach, liczy się niemal każdy gram.

  1. szczoteczka i pasta do zębów – w Rossmannie można kupić szczoteczki składane na pół. Dla mnie jeden z fajniejszych gadżetów „podróżniczych”, który odkryłam całkiem niedawno. Choć w dalszym ciągu miło wspominam chwile przed wyjazdem na Islandię, kiedy łamałam szczoteczki do zębów, żeby „odchudzić” bagaż :).
  2. grzebień – również składany na pół. W Chinach rozdają takie w hotelach :). Przywiozłam sobie zatem kilkanaście sztuk 🙂
  3. szampon i odżywka 
  4. krem nawilżający – taki który stosuje się na twarz, ale od biedy można nim posmarować spierzchniętą skórę na rękach czy nawet stopach
  5. krem z filtrem UV – bardzo silne promieniowanie i w efekcie poparzenie słoneczne to wcale nie wymysł. Opalić się nie opalisz, ale na pewno możesz się spalić.
  6. antyperspirant – wiadomo 🙂
  7. balsam do ust – wbrew pozorom bardzo istotny element wyposażenia. Nieustanny wiatr i palące słońce wysuszają delikatną skórę warg przez co stają się spierzchnięte i boleśnie pękają.
  8. mydło – do tej pory zawsze zabierałam żel pod prysznic, żel do twarzy i jeszcze kilka innych żeli do wszystkiego i do niczego. To wszystko można zastąpić jednym elementem – mydłem (może być antybakteryjne). W ekstremalnej sytuacji można użyć go jako szamponu do włosów. Przetestowane.
  9. wilgotne chusteczki higieniczne – takie jak dla dzieci. Można je w zasadzie stosować do wszystkiego. Jedynym ograniczeniem jest ludzka wyobraźnia :).
  10. chusteczki higieniczne – 2 opakowania
Kosmetyki pakujemy w małe, plastikowe buteleczki. Polecam takie wykonane z silikonu. Niestety są dość drogie (ok. 40 zł za 4 szt)

Apteczka

Ponieważ nie cierpię na żadne choroby przewlekłe, które wymagają stałego przyjmowania leków, moja apteczka składa się zwykle z tych samych i dość uniwersalnych medykamentów. Zabieram ją ze sobą wszędzie tam, gdzie dostęp do apteki lub drogerii może być utrudniony. Nadaje się też do Patagonii.

  1. wapno rozpuszczalne w tabletkach – na wszelkiego rodzaju uczulenia i swędzącą skórę jak znalazł. To chyba najbardziej uniwersalny lek w mojej apteczce.
  2. paracetamol –  jako środek przeciwbólowy i przeciwgorączkowy
  3. ibuprom – jak środek przeciwzapalny (idealny na ból zęba czy zapalenie stawów)
  4. węgiel – cudowny wynalazek, który można kupić chyba tylko w naszym kraju. Wiąże szkodliwe substancje i pozwala się ich pozbyć z organizmu.
  5. pastylki na ból gardła – jeszcze nigdy nie miałam okazji ich użyć, ale zawsze mam ze sobą
  6. woda utleniona w żelu – dużo bardziej praktyczna i mniejsza niż jej płynny odpowiednik, a tak samo skuteczna
  7. proszek antybakteryjny – fajna rzecz na drobne ranki, otarcia i skaleczenia. Można kupić w drogerii w postaci malutkich jednorazowych saszetek.
  8. bandaż elastyczny
  9. plaster z opatrunkiem
  10. krem na poparzenia słoneczne – jeśli krem z filtrem UV zawiedzie
  11. antybiotyk – choć nie jestem zwolenniczką stosowania antybiotyków kilka razy w życiu zdarzyło mi się zabrać ze sobą lek, który teoretycznie w 3 dni postawi mnie na nogi. Na wszelki wypadek. Gdybym wszystko inne zawiodło i byłabym zdana tylko na siebie.

Pamiętaj, że oprócz tego wszystkiego do plecaka z pewnością włożysz aparat fotograficzny, ładowarkę, zapasową baterię, karty pamięci, telefon, power bank, dokumenty, pieniądze, książkę i wiele innych osobistych gadżetów. Zadbaj o to, aby wszystko było dobrze zabezpieczone przed wilgocią i ewentualnym upadkiem.

Powyższa lista jest oczywiście orientacyjna i zawiera tylko najpotrzebniejsze według mnie elementy wyposażenia, które należy zabrać ze sobą do Patagonii. U mnie zdała egzamin. Choć w podróży cenię minimalizm z reguły, zachęcam Was do dopisywania w komentarzach swoich propozycji.

No Comments

Leave a Comment

Your email address will not be published.