historie | podróże | slow life
aa
CHILEPORADNIK

Circuit „O” w Torres del Paine – różne wersje trekkingu dla niezdecydowanych

Choć najczęściej uczęszczaną trasą w parku Torres del Paine jest ta nazywana w skrócie W, mój wybór padł na tzw. Circuit alias O. Jest to idealny wybór dla osób, które kochają piesze wędrówki poza utartymi szlakami i dysponują nieco większą ilością urlopu. Cała trasa liczy 130 km i w zależności od kondycji można ją pokonać w 7-10 dni. W moim przypadku był to równy tydzień i chętnie powtórzyłabym wszystko, tym razem jednak zostając jeden dzień dłużej i ciesząc się kontaktem z naturą z dala od cywilizacji i miejskiej dżungli.

Oto kilka wersji trekkingu dla niezdecydowanych. Myślę, że nie wyczerpałam tym samym całego tematu, ale mam nadzieję, że nieco go oswoiłam :). Bez względu jednak na to, którą opcję wybierzesz, przed wyruszeniem do Torres del Paine odpowiednio się przygotuj.

WERSJA 1 7 dni, 6 nocy

  • DZIEŃ 1: Puerto Natales – Laguna Amarga– Campamento Serón (12 km) 

Z Puerto Natales jedziemy do Laguna Amarga i tam kupujemy bilet do parku. Od tej chwili można z niego nie wychodzić :). Pierwszy tego dnia jest przewidziany w Campamento Serón. Aby tam dotrzeć trzeba wyruszyć w stronę rzeki, a po jej przekroczeniu iść wzdłuż drogi do chwili, gdy zobaczymy niewielką ścieżkę i znaczek wskazujący drogę na kemping. Od tej chwili szlak wiedzie przez rozległe łąki i lasy z widokiem na majestatyczny masyw górski po lewej stronie.  Trasa jest łatwa, ale przyjemnie męcząca. Ponieważ do przejścia jest tylko 12 km, na szlak można wyruszyć zarówno rano jak i po południu (zgodnie z rozkładem busów docierających do parku z Puerto Natales).

  • DZIEŃ 2: Campamento Serón – Refugio Dickson – Canpamento Los Perros (29 km)

Ten dzień podobnie jak kolejny są dość męczące. Warto więc wstać wcześnie i po zjedzeniu porządnego śniadania wyruszyć na szlak nie później niż 7:00-8:00 tak, aby dotrzeć do Refugio Dickson mniej więcej w okolicach południa. Według wielu piechurów jest to najpiękniej położony kemping w całym parku. Szlak wiedzie wzdłuż rzeki przez piękną okolicę upstrzoną jeziorami o mlecznym odcieniu turkusu. Początkowo ścieżka wznosi się ku niewielkiej przełęczy, gdzie trzeba uważać na miejscami bardzo silne i porywiste wiatry, które przypominają niewidzialną ścianę. Trudno z niż walczyć i jeszcze ciężej pokonać. Trzeba też uważać, aby nie spaść w dół, bo zwykłe upadki to raczej w tej części norma. Kiedy dotrzemy do pierwszego kempingu można chwilę odpocząć i zjeść zasłużony posiłek w pięknym otoczeniu przyrody, z widokiem na majestatyczny lodowiec. Na szlaku powinniśmy się znaleźć ponownie najpóźniej o 14:00, gdyż do pokonania zostało jeszcze ok. 9 km.

Na początku trasa znów wiedzie lekko pod górę przez dość gęsty las, ale za to prowadzi do punktu widokowego na Jezioro Dicksona i okoliczną dolinę. Zbaczając nieco ze ścieżki można dojść do przyjemnego wodospadu. Następnie trzeba się przedrzeć przez las i dwukrotnie przekroczyć rzekę, aby później wspinać się po skałach i kamieniach. Jest to dość ciężkie podejście, ale z pewnością widoki są warte poniesionego wysiłku. Z punktu widokowego Britanico rozciąga się fantastyczny krajobraz z lodowcem Los Perros i polodowcowym jeziorem w tle. Stamtąd już tylko ok. 15 min do kempingu Los Perros. Na miejsce docieramy dość późno, bo między 18:00-19:00. Tego dnia warto położyć się wcześniej gdyż nazajutrz czeka najbardziej stromy i zarazem najtrudniejszy odcinek całego trekkingu. Budzik warto nastawić na 5:00. Właśnie rankiem najlepiej pokonywać przełęcz Johna Gardnera.

  • DZIEŃ 3: Campamento Los Perros – Campamento Paso – Refugio Grey (22 km)

Choć o 5:00 jest jeszcze szarawo i zimno, trzeba się oprzeć pokusie zostania w ciepłym śpiworze i ruszyć na szlak po obfitym śniadaniu i mocnej kawie. Na trasę warto wyruszyć nie później niż o 6:00. Przez kolejne 2-3 godziny szlak prowadzi ostro pod górę.

Po przejściu przez las, wychodzimy na otwartą przestrzeń praktycznie w całości pokrytą kamieniami i skałami. Zanim jednak wyruszymy dalej warto zwrócić uwagę na warunki atmosferyczne, którą powinny pozwalać na szybką lokalizację pomarańczowych znaczników na szlaku. Jeśli ich nie widać trzeba zawrócić. Wierzcie mi, że dość łatwo jest zabłądzić w tym miejscu, co niestety może skończyć się bardzo źle (zwłaszcza podczas zamieci śnieżnej). Jeśli pogoda dopisze, przejście tego fragmentu będzie z pewnością niezapomnianym doświadczeniem. I wycieńczającym. Również w tym miejscu należy się spodziewać silnych wiatrów. Po dotarciu na szczyt można już podziwiać niewątpliwą gwiazdę dzisiejszego dnia – lodowiec Grey.

Gray glacier, Torres del Paine National Park, Patagonia, Chile

Całkowita trasa do kempingu Paso nie powinna zając dłużej niż 6 godzin. Tym samym przybywając na biwak około południa, można trochę poleniuchować i naładować baterie po wyczerpującej wspinaczce. Dotarcie z tego miejsca do Refugio Grey zajmuje zwykle nie więcej niż 5 godzin, ale po drodze trzeba się nieco wspinać. Oprócz tradycyjnych ścieżek, są tam również drabiny i wiszące mosty. Wrażenia gwarantowane.

  • DZIEŃ 4: Refugio Grey – Refugio Paine Grande (11 km)

Ponieważ dwa poprzednie dni były bardzo wyczerpujące, tym razem idziemy tylko 11 km. Można wstać późno i zjeść śniadanie bez pośpiechu. Trasa zajmuje ok. 3-4 godzi marszu. Na kempingu warto się rozejrzeć za miejscem dobrze osłoniętym przed wiatrem.

Paine Grande campsite

  • DZIEŃ 5: Refugio Paine Grande – Campamento Italiano – Camapamento Los Cuernos (22,5 km)

To kolejny długi i męczący dzień. Na szlak warto wyruszyć nie później niż o 8:00 tak, aby mniej więcej ok. 10:00 dotrzeć do Campamento Italiano. Tam można zostawić cały ciężki ekwipunek i tylko z plecakiem podręcznym wybrać się na trekking do punktu widokowego Mirador Frances. Wędrówka do tego miejsca trwa do 2,5 godziny, ale widoki są fantastyczne. Po powrocie do Campamento Italiano bierzemy swoje rzeczy i ruszamy dalej do Los Cuernos. Mniej więcej po 2 godzinach docieramy do celu.

  • DZIEŃ 6: Campamento Los Cuernos – Campamento Torres (20 km, obowiązkowa rezerwacja kempingu)

To już ostatni pełny dzień trekkingu. Na początku trasa biegnie całkiem płasko. Nieco dalej zaczyna się mała wspinaczka. Na szlak warto wyruszyć nie później niż o 9:00. Droga do Campamento Chileno biegnie wzdłuż jeziora Nordernskjöld. Po ok. 3,5 docieramy do znaku wskazującego skrót do Chileno. Po kolejnych 2 godzinach docieramy do tego kempingu. Jest drogi i wiecznie zatłoczony. Po krótkiej przewie ruszamy w górę wzgórza, aż do Campamento Torres. Nie powinno to zająć dłużej niż godzinę. Jest to baza wypadowa do słynnych Wież Bólu (Torres del Paine), od których park zaczerpnął nazwę. Jeśli pogoda dopisuje można zrobić pierwsze podejście do słynnych torresów. Jeśli jest pochmurno lub pada śnieg warto pójść wcześniej spać, aby rano zdążyć na wschód słońca. Campamento Torres jest darmowy, ale można tam zostać tylko na jedną noc dlatego warto maksymalnie wykorzystać tą szansę i zrobić dwukrotne podejście do punktu widokowego.

  • DZIEŃ 7: Campamento Torres – Puerto Natales (10 – 15 km)

Latem słońce w Patgonii wchodzi ok. 6:00. Właśnie dlatego warto być w punkcie widokowym na Wieże już o 5:30 by odpowiednio się do tej chwili przygotować. W końcu to wisienka na torcie całej wyprawy :). Wejście na Mirador Torres zajmuje ok. 45 min, dlatego na szlak trzeba wyjść nie później niż o 4:45!Jeśli dopisze szczęście można zjeść śniadanie podziwiając niesamowity spektakl światła odbijającego się w dostojnej bryle Torres del Paine.Po powrocie do Campamento Torres pakujemy dobytek i ruszamy w dół do hotelu Las Torres (ok. 3 godziny). Stamtąd można przejść piechotą ok. 8 km do wejścia parku lub poczekać na autobus, który za nas tam za ok. 2 800 CLP.Powrotny autobus do Puerto Natales wyrusza o 14:30 spod głównego wejścia.

WERSJA 2 8 dni, 7 nocy

  • DZIEŃ 1 Zobacz WERSJA I
  • DZIEŃ 2: Campamento Serón – Refugio Dickson (18 km)

Ponieważ przejście całej trasy zajmuje z reguły nie więcej niż 5 godzin, tego dnia można wstać nieco później i leniwie zjeść śniadanie w relaksującej atmosferze odludzia. Z pewnością warto jednak wyjść wcześniej, żeby na kolejnym kempingu upolować miejsce nad brzegiem rzeki z widokiem na majestatyczny lodowiec. Ścieżka wiedzie wzdłuż rzeki, mija po drodze kilka niewielkich, turkusowych jezior i zmierza w górę ku niewysokiej przełęczy, gdzie można się spodziewać bardzo silnych podmuchów wiatru (niewidzialna siła o niewyobrażalnej mocy).

  • DZIEŃ 3: Refugio Dickson – Campamento Los Perros (11 km)

Podobnie jak poprzedniego dnia można wstać nieco później. Na początku trasa wiedzie lekko pod górę przez dość gęsty las, ale za to prowadzi do punktu widokowego na Jezioro Dicksona i okoliczną dolinę. Zbaczając nieco ze ścieżki można dojść do przyjemnego wodospadu.Następnie trzeba się przedrzeć przez las i dwukrotnie przekroczyć rzekę, aby później wspinać się po skałach i kamieniach. Jest to dość ciężkie podejście, ale z pewnością widoki są warte poniesionego wysiłku. Z punktu widokowego Britanico rozciąga się fantastyczny krajobraz z lodowcem Los Perros i polodowcowym jeziorem w tle. Stamtąd już tylko ok. 15 min do kempingu Los Perros. Tego dnia warto położyć się wcześniej gdyż nazajutrz czeka najbardziej stromy i zarazem najtrudniejszy odcinek całego trekkingu. Budzik warto nastawić na 5:00. Właśnie rankiem najlepiej pokonywać przełęcz Johna Gardnera.

  • DZIEŃ 4: Campamento Los Perros – Campamento Paso (12 km)

Choć o 5:00 jest jeszcze szarawo i zimno, trzeba się oprzeć pokusie zostania w ciepłym śpiworze i ruszyć na szlak po obfitym śniadaniu i mocnej kawie. Na trasę warto wyruszyć nie później niż o 6:00. Przez kolejne 2-3 godziny szlak prowadzi ostro pod górę.Po przejściu przez las, wychodzimy na otwartą przestrzeń praktycznie w całości pokrytą kamieniami i skałami. Zanim jednak wyruszymy dalej warto zwrócić uwagę na warunki atmosferyczne, którą powinny pozwalać na szybką lokalizację pomarańczowych znaczników na szlaku. Jeśli ich nie widać trzeba zawrócić. Wierzcie mi, że dość łatwo jest zabłądzić w tym miejscu, co niestety może skończyć się bardzo źle (zwłaszcza podczas zamieci śnieżnej). Jeśli pogoda dopisze, przejście tego fragmentu będzie z pewnością niezapomnianym doświadczeniem. I wycieńczającym. Również w tym miejscu należy się spodziewać silnych wiatrów. Po dotarciu na szczyt można już podziwiać niewątpliwą gwiazdę dzisiejszego dnia – lodowiec Grey.Całkowita trasa do kempingu Paso nie powinna zając dłużej niż 6 godzin. Tym samym przybywając na biwak około południa zostaje bardzo dużo czasu na odpoczynek po męczącym trekkingu.

  • DZIEŃ 5: Campamento Paso – Refugio Grey – Refugio Paine Grande (21 km)

Tego dnia warto opuścić kemping nie później niż o 8:00, gdyż do przejścia jest ponad 20 km. Dotarcie do Refugio Grey zajmuje zwykle nie więcej niż 5 godzin, ale po drodze trzeba się nieco wspinać. Oprócz tradycyjnych ścieżek, są tam również drabiny i wiszące mosty. Wrażenia gwarantowane. Refugio Grey można potraktować jako miejsce piknikowe, skąd po sytym obiedzie można ruszać w dalszą drogę. Do Paine Grande wędruje się zwykle ok. 3-4 godzin. Na kempingu warto poszukać miejsca dobrze osłoniętego od wiatru.

  • DZIEŃ 6-9: Patrz DZIEŃ 5-7 WERSJA I

TdP22

WERSJA III 9 dni, 8 nocy

  • DZIEŃ 1-5: Patrz WERSJA I
  • DZIEŃ 6: Refugio Paine Grande  – Campamento Italiano (17,5 km)

Na szlak warto wyruszyć nie później niż o 9:00 tak, aby mniej więcej ok. 11:00 dotrzeć do Campamento Italiano. Tam można zostawić cały ciężki ekwipunek i tylko z plecakiem podręcznym wybrać się na trekking do punktu widokowego Mirador Frances. Wędrówka do tego miejsca trwa w przybliżeniu 2,5 godziny w jedną stronę, ale widoki są fantastyczne. Po powrocie można nieco poleniuchować nad rwącą rzeką i w towarzystwie osób z całego świata.

  • DZIEŃ 7 Campamento Italiano – Campamento Chileno (22 km)

Tego dnia na szlak możemy wyjść nieco później, nawet ok. 10:00. Z Campamento Italiano ruszamy dalej do Los Cuernos. Mniej więcej po 2 godzinach docieramy do kempingu, gdzie możemy nieco odpocząć i zjeść drugie śniadanie. Dalsza droga w kierunku Refugio Chileno biegnie wzdłuż jeziora Nordernskjöld. Po ok. 5,5 docieramy do znaku wskazującego skrót do kempingu. Po kolejnych 2 godzinach jesteśmy na miejscu. Chileno jest niestety dość drogi i wiecznie zatłoczony.

  • DZIEŃ 8 Campamento Chileno – Campamento Torres (5 km)

Droga do kempingu Torres nie powinna trwać dłużej niż godzinę. Jest to baza wypadowa do słynnych Wież Bólu (Torres del Paine), od których park zaczerpnął nazwę. Jeśli pogoda dopisuje można (a nawet trzeba) zrobić pierwsze podejście do słynnych torresów jeszcze tego samego dnia. Jeśli jest pochmurno lub pada śnieg warto pójść wcześniej spać, aby rano zdążyć na wschód słońca. Campamento Torres jest darmowy, ale można tam zostać tylko na jedną noc dlatego warto maksymalnie wykorzystać tą szansę i zrobić dwukrotne podejście do punktu widokowego.

  • DZIEŃ 9: Patrz DZIEŃ 8 WERSJA I
Podane przeze mnie czasy przejść pomiędzy poszczególnymi punktami trekkingu są oczywiście ramowe i w zależności od Twojej kondycji oraz górskiego doświadczenia mogą się nieco wydłużać lub trwać krócej. Wszystko zależy od Ciebie :).

TdP7

Article written by:

Witaj! Mam na imię Edyta. Niektórzy nazywają mnie obieżyświatem albo blogerką, ale ja sama nie lubię się tak określać. Wolę za to mówić, że jestem dziewczyną, która spełnia swoje marzenia i zupełnie nie dba o to czy zmieściłaby się do jakiejkolwiek szufladki.

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *

x