image

Słowo stało się ciałem. Decyzja zapadła. Kobyłka u płota i tak dalej w ten deseń.

Jadę do Chile. Zahaczę też o Argentynę i  być może zajrzę do Boliwii. Jak mawiała jedna z moich nauczycielek – to jest fakt autentyczny. Biorę ze sobą rower i wyruszam na drugi koniec świata.

The road goes to snow-covered black rocks

Do wyjazdu pozostało raptem tylko 1,5 miesiąca, a ja ciągle nie mogę uwierzyć, że to się dzieje naprawdę. Odkąd skończyłam studia moja najdłuższa pojedyncza podróż trwała niecałe 4 tygodnie. Dla jednych to dużo, ale dla innych (podróżoholików) to jak wyjście na zakupy do Żabki – 5 minut i już się jest z powrotem w domu. 

Powoli kończę kompletować sprzęt, nieustannie pracuję nad lepszą kondycją, dużo czytam i staram się myśleć pozytywnie o tym, co może mnie spotkać w podróży. Na tym etapie przygotowań spotykam się raczej już tylko z pozytywnymi opiniami na temat mojej podróży, ale nie zawsze tak było.

Nie wiem jak Wy, ale jestem z natury osobą raczej impulsywną i ekstrawertyczną. Lubię dzielić się z otoczeniem tym co myślę, choć czasem wychodzę na tym jak Zabłocki na mydle. Kiedy wpadłam na pomysł, że pojadę do Chile, sama i w dodatku z rowerem „pod pachą”, reakcje znajomych i współpracowników były krótko mówiąc jednomyślne (z małymi wyjątkami, które tylko potwierdził regułę).

1. Łolabogamatkoprzenajświętsza!! Do Chile? Przecież tam jest niebezpiecznie. A gdzie to w ogóle jest?

Taaaak, najpierw komentować, później myśleć.

2. Zobaczysz, znajdą Cię dopiero jak śniegi stopnieją…

Zwłaszcza, że na półkuli południowej będzie wtedy lato. Wiem, że Patagonia rządzi sie swoimi prawami i śnieg w lecie nie jest tam niczym niezwykłym, ale błagam. Trochę wiecej wiary. Miałam już do czynienia ze śniegiem w swoim życiu i wiem jak się wtedy zachować ;).

3. Tam gwałcą

To mój faworyt, ale nawet nie wiem jak go skomentować. Chociaż nie, wiem! Ktoś powinien uświadomić seksturystki z Europy Zachodniej, że po rozrywkę taniej będzie jeździć do Ameryki Południowej niż do Afryki. Po co płacić za coś, ci można mieć za darmo? 😉 Trzeba puścić taką informację w świat. Zaoszczędzone pieniądze będzie można wydać w ramach kolejnego projektu UE  z serii Kapitał Ludzki 🙂

4. Po co tam jedziesz? I jeszcze na tak długo?

Tę kwestię wyjaśniłam już chyba w poprzednim wpisie.

5. Nikt Ci nie da tyle urlopu

Ktoś jednak dał :). Bezpłatny bo bezpłatny, ale to w końcu urlop. Oznacza to, ni mnie ni więcej, że nie trzeba rzucać pracy, żeby spełnić marzenie o dalekiej podróży (oczywiście pod warunkiem, że szef potrafi zrozumieć ten zew podróży).

6. Jeśli w pracy poradzą sobie tak długo bez Ciebie to znaczy, że w ogóle nie jesteś tam potrzebna

Skoro tak to chyba nawet lepiej, bo po co robić coś, co jest zbędne lub nie przynosi żadnego efektu? Sztuka dla sztuki? Może i warto dla pieniędzy, ale CZY WARTO TAK PO PROSTU?

7. Zajęłabyś się czymś pożytecznym

Bo spełnianie marzeń to przecież straszna lipa… O wiele fajniejszym zajęciem jest codzienne gotowanie obiadów i sprzątanie mieszkania. 

8. A jak coś Ci się stanie?

Gdyby babcia miała wąsy to by była dziadkiem. Przyszłości nie da się przewidzieć. Tak samo jak niczego nie można być pewnym raz na zawsze. Wypadki chodzą po ludziach i zdarzają się wszędzie, zarówno w domu jak i w pracy, w swoim kraju i za granicą. Idąc dalej tym tropem wypadałoby nie wstawać z łóżka, bo co jeśli przez przypadek przewrócimy się w drodze do łazienki i złamiemy nogę?

9. Przecież tam nic nie ma!

Ignorancja? Brak elementarnej wiedzy o świecie? Kurtyna w dół.

10. Nie dasz rady

No cóż, każdy ma prawo do swojego zdania. Ja śmiem twierdzić inaczej 🙂 Kiedy po raz pierwszy przyjechałam do pracy rowerem (29 km w jedną stronę) znajomi uznali, że jestem cyborgiem, bo przecież nikt normalny nie przejechałby takiej trasy. Czy muszę tłumaczyć jak bardzo mnie to rozbawiło? 🙂 Od pewnego czasu nikt już nie bije pokłonów na mój widok w gaciach z pampersem. Coś, na początku tak niepojętego, stało się po prostu normą. Za to teraz muszę się solidnie tłumaczyć, kiedy przyjeżdżam autobusem :).

Przekonałam Was, żeby nie jechać? 🙂

No Comments
  • Wszystko co powyżej – i nie chce być tu brutalna, ale pewnie i tak mi wyjdzie – mówią ludzie bez wyobraźni, bez ambicji i bez elementarnych podstaw geografii. Naprawdę uważam, że powinnaś (a coś tak czuję w kościach, że już tak jest) mieć ich i ich opinie w głębokim poważaniu. Takich ludzi się nie zmieni i nie otworzy im oczu choćby łomem 🙂 Ja Cie podziwiam chyba najbardziej za ten rower, bo jeśli jest aktywność fizyczna, której nienawidzę to jest to własnie rower 🙂 I fajnie, że dali Ci bezpłatny urlop, w ogóle bardzo się cieszę, że piszesz, że nie trzeba rzucać pracy, żeby podróżować i spełniać marzenia, bo walczę z tym trochę, że wcale nie trzeba itd. Powodzenia!

    Październik 9, 2014
      • No taka jestem własnie dziwna, że mnie rower kompletnie nie rusza 🙂 Ja na przykład wcale nie marzę o rzuceniu pracy i ruszeniu w siną dal, bo dla mnie podróż musi mieć początek i koniec. Gdybym tak miała tylko jechać przed siebie wkrótce stało by się to monotonne, stałoby się rutyną, od której teoretycznie bym uciekała rzucając pracę 🙂 Ja lubię pracować, lubię swój etat, pracuje przy podróżach, ale to akurat dlatego, że nie mogłabym robić czegoś co mnie nie interesuje, nie pasjonuje. Dlatego wybrałam sobie zawód związany z podróżami i jest git 🙂

        Październik 10, 2014
  • Naprawdę ubawiłam się po pachy czytając Twój tekst Edytko. Jak zwykle trafne spostrzeżenia i celne riposty. Punkt trzeci to też zwykle jeden z moich ulubionych. A pomysł z poinformowaniem seksturystek świetny. Ja wiem, że dasz radę a wręcz obawiam się, że może nie będziesz chciała wrócić z powrotem, tylko pociśniesz jeszcze dalej. Bardzo lubię Cię czytać 🙂

    Październik 9, 2014
  • Ludzie niestety często z zazdrości gadają głupoty i usiłują zniechęcać do wyjazdów. Dobrze, że nikt nie kazał Ci spisywać testamentu. Ja jak w 2010 wyjeżdżałam na Bałkany, od moich dwóch koleżanek usłyszałam, że mam spisać testament. Co najlepsze same rozporządziły moim majątkiem i zadecydowały, co chcą dla siebie.

    Październik 9, 2014
  • Wszystkie te czarne scenariusze chyba pochodzą od osób, które nigdy nigdzie nie były. Właśnie tam, daleko na tym „końcy świata” można się najcześciej przekonać jak ludzie są pomocni i przyjażni.
    Super, że masz tak fajnego szefa, ja miałam podobną sytuacje kilka lat temu, szef mi dał 3 miesiące bezpłatnego urlopu na wyjazd do Indii i Nepalu.

    Październik 9, 2014
      • Dokładnie tak, relacje ludzkie sa ważniejsze niż dodatkowe nagrody i pochwały.
        Dzięki tej wyprawie dowiedziałam się, że mój szef to naprawdę ” super gość” no i przybył nam kolejny temat do rozmów. Okazało się bowiem, że mój parcodawca również uwielbia podróże.

        Październik 11, 2014
  • Moje gratulacje dla komentatorów, w szczególności dla osoby od „tam gwałcą”. Załamać się można.

    Październik 9, 2014
  • Przepraszam… , ale niektóre z tych powodów, aby nie jechać są po prostu idiotyczne. I moim zdaniem wymyślane przez ludzi, którzy niewiele wiedzą. Bo wystarczy naprawdę choć ogólna wiedza, by wiedzieć że gwałcą w Chile tak jak i w Polsce i wszędzie indziej. Poza tym życzę jak najbardziej udanego wyjazdu, wyprawy 🙂

    Październik 9, 2014
  • isawpictures

    Wszystkich tych argumentów można użyć opisując większość miejsc na świecie, ale po co? Wtedy nigdzie byśmy się nie wybrali. Wiadomo, gdzie są miejsca, gdzie uważam, że głupotą by było jechać, ale w Chile na pewno będzie wspaniale!

    Październik 10, 2014
  • przekonałaś mnie, nie jadę! 😉
    Jak zwykle ci, którzy nie ruszyli nosa za próg swoich czterech kątów, mają najwięcej do powiedzenia o tym, jak jest na drugim krańcu świata, eh 😉
    Jak dobrze, że jest tylu pozytywnych ludzi, którzy takich maruderów nie słuchają, powodzenia i zapewniam, że jak się wkręcisz to nie będziesz mogła przestać! A tych krytykantów będzie coraz mniej, jak zobaczą, że radzisz sobie świetnie i wracasz w całości 🙂

    Październik 10, 2014
  • Oczywiście nie napiszę, żebyś nie jechała, ale gdybym miał tam ‚puścić’ moją żonę – nie zrobiłbym tego. Wiadomo, że z jednej strony krzywda może nam się stać nawet za rogiem, w kolejce po poranne bułki. Z drugiej jednak… kobiece solo, rowerem, w tak daleki świat, jednak musisz mieć baczenie na siebie. Tego życzę :), wracaj bezpiecznie i uśmiechnięto 🙂

    Październik 10, 2014
  • Ale mam banana na twarzy! Trzymam za Ciebie kciuki mocno mocno!

    Październik 12, 2014
  • Swietny tekst! Ilez razy slyszelismy tego typu slowa (i to bez znaczenia, gdzie jechalismy)! No coz, niektorzy wola siedziec przed telewizorem, niektorzy wola moknac pod namiotem. I dobrze, bo gdyby wszyscy jezdzili, to kto czytalby Twoj blog 😉 ?

    Październik 13, 2014
      • Przeciez wystarczy ogladnac w telewizorze i juz sie jest ekspertem!

        Październik 13, 2014
  • Zgodzę się z Rudą – widziałem opinie na internecie: „Serbia to dziki kraj!”, a do Rumunii byłem zniechęcany (okradną cię!). Jak widać, po tripie do Rumunii jestem bogatszy o wspomnienia i fotki, a salda ujemnego nie zanotowałem 😉
    A tekst super 😀

    Październik 28, 2014
  • Ojej, znam ten bol 🙂 Sama w polowie grudnia wybieram sie (choc na niecaly miesiac) do Kolumbii i Ekwadoru i ile to ja sie juz nasluchalam, ze mnie porwa, zabija, wrobia w narkotyki i nie wiadomo co jeszcze… I do nikogo nie docieraja rozsadne argumenty, wiec juz przestalam argumentowac. A podrozy Ci bardzo zazdroszcze, Ameryka Poludniowa wydaje mi sie najciekawszym z kontynentow i za taka podroz jak Twoja wiele bym oddala. Zycze wspanialych wrazen! 🙂

    Październik 30, 2014

Leave a Comment

Your email address will not be published.